To biel jest może najpiękniejszą z barw
Gdy nocą spod Księżyca rzęs
Płynie na łąki pierwszy śnieg
Nim igliwia sierść poczuje szron
Nim świt usłyszy dzwonki sań
I znajdzie pierwszy ślad
Ty spójrz na biel, na nieobjętą biel
Jej moc, jej blask podpowie Ci
Że biel to Bóg, bezkres, bez czas
Podziwiaj ją, bo jest
Bo jesteś (x2)
Jeżeli ten, na kogo czekam
Przyjdzie teraz- co zrobię?
Dziś rano ogród w śniegu
Tak ładny bez śladu kroków.
Nie z popiołu
Ja z ciebie powstaję
I nie prochem, a Tobą jestem
I kiedy Twe wilgotne srebro smakuje zakochany język
Chcę jeszcze trochę, jeszcze, jeszcze...
Płynę w tobie wciąż bardziej inna
Zazdrosna o nieprzemijanie
I każda twoja nowa postać nieustająco mnie zdumiewa
Choć twój prosty symbol jeszcze ze szkoły znam na pamięć
Pragnę tylko ciebie
Bardziej, niż powietrza
Bo wcale nie trawa, i raczej nie miłość
Tylko Ty, wodo, jesteś wieczna
Mówią, że czas to nas nigdy nie kochał
Piękny, posępny gdzieś gnał
A piosenka ma czas,
A tęsknotę
Na potem
I lżej
Bo tu, bo tu
Susza słów
I niech krople nut
Spadną na serce, dłoń
To czas
Był tu, to On
Trzeba tylko ten czas wywieść w pole ku drzewom
Niebo mu nachylić, dać cień
Całą ciszę mu daj
Miej tęsknotę
Na potem
I lżej
Bo tu, bo tu
Susza słów
I niech krople nut
Spadną na serce, dłoń
To czas
Był tu, to On (x2)
To czas
Był tu, to On
To czas
Był tu, to On