Białe żagle dni,
Czarne żagle dni
Między nimi ty
W dali...
Powiedz wiatrom złym,
Że nad łóżkiem mym
Lampa się co noc pali
I Twoją twarz
Płomień rzeźbi w mroku,
Powieki moje dwie
Zamknęły ją we śnie
I nie puszczą , o nie
I nie puszczą do świtu
Świtem żagle dnia
Złapią dobry wiatr,
Frunie z wiatrem myśl lekka,
Odwiedź moje sny,
Osusz moje łzy,
Tak daleko mi
Czekam Cię...
Tak daleko mi
Czekam cię
Tak daleko mi
czekam Cię...
Wciąż za daleko...
Czarne, czarne słowa
Ciemny, ciemny las
Zanim powiesz mu, że kochasz
Pierwszy raz
Dziwna, dziwna droga
Jeśli nie ma w nim
Namiętności krzty
Zamarzniesz
Nim przyjdzie brzask
On nie pokocha
Powie Ci serce i czas
Puste, puste pole
Zanim chwyci mróz
Wiesz, że już nie przyśnisz mu
Się wcale
Odejdzie drogą na wschód
Zimna, zimna woda
Oko studni drgnie
Gdy w nim przejrzysz się
Zapłaczesz
Że tak Ci źle, tak Ci źle, tak ci źle