Ta noc bezsenna, długa.
Nieruchomo patrzy we mnie.
Czeka za oknem, stoi w żałobie.
Zegar mnie do snu: tik, tak.
Tak namawia potajemnie,
A ja nie zasnę, co na to zrobię.
Że myślę tylko o tym, co nie wróci mi.
O wszystkim co najgorzej serce smuci mi.
O chwilach, które szczęściu nie liczyły się.
O słowach co w melodię zamieniły się.
A noc bezsenna, długa.
W dłoniach ma różaniec z żelu.
Czeka za oknem, stoi w żałobie.
Myślę tylko o tym, co nie wróci mi.
O wszystkim co najbardziej serce smuci mi.
O chwilach, które szczęściu nie liczyły się.
O słowach co w melodię zamieniły się.
Która godzina? Pierwsza, druga, trzecia, czwarta?
A ja myślę półprzytomnie,
Czy ty tej nocy też myślisz o mnie.
Nie z popiołu
Ja z ciebie powstaję
I nie prochem, a Tobą jestem
I kiedy Twe wilgotne srebro smakuje zakochany język
Chcę jeszcze trochę, jeszcze, jeszcze...
Płynę w tobie wciąż bardziej inna
Zazdrosna o nieprzemijanie
I każda twoja nowa postać nieustająco mnie zdumiewa
Choć twój prosty symbol jeszcze ze szkoły znam na pamięć
Pragnę tylko ciebie
Bardziej, niż powietrza
Bo wcale nie trawa, i raczej nie miłość
Tylko Ty, wodo, jesteś wieczna
Mówią, że czas to nas nigdy nie kochał
Piękny, posępny gdzieś gnał
A piosenka ma czas,
A tęsknotę
Na potem
I lżej
Bo tu, bo tu
Susza słów
I niech krople nut
Spadną na serce, dłoń
To czas
Był tu, to On
Trzeba tylko ten czas wywieść w pole ku drzewom
Niebo mu nachylić, dać cień
Całą ciszę mu daj
Miej tęsknotę
Na potem
I lżej
Bo tu, bo tu
Susza słów
I niech krople nut
Spadną na serce, dłoń
To czas
Był tu, to On (x2)
To czas
Był tu, to On
To czas
Był tu, to On