Boję się o Ciebie, mój niekochany
W ciemnej ciszy twojej czaszki
Ty może wreszcie mnie usłyszysz
Jesteś moją celą, choć nie ma straży
Dopóki więzisz mnie w sobie, będziemy razem
Miałeś moje ciało, a chciałeś więcej, więc póki żyjesz
Będę panią i niewolnica twej pamięci
Nie chcę tejmiłości, jest niemożliwa
Uwolnij siebie i mnie
Nie pamiętaj mnie
Nie zadręczaj się
Uspokój się
Znam twe nieudane sny i mroczne lasy Twej pamięci
Znam z imienia wszystkie lęki
Jeden z nich to ja
Uwierz mi, uwolnij mnie
Jeżeli kochasz, to nie pamiętaj mnie
Jeżeli kochasz, to uwolnij mnie
Boję się o ciebie, mój niekochany, jak długo będziesz
Umiał wierzyć, że jesteś panem, a nie sługą
W celi twego mózgu, spętana w zwoje i zapisana
W pamięci - nie będę Twoja
Trzymaj mnie pod kluczem w komorze serca
Ale i wtedy, jestem pewna, że nie osiągniesz wiele więcej
Nie chcę tej miłości, pozwól mi odejść
Uwolnij siebie i mnie
Lubię ten czas, gdy do siebie nam blisko.
Lubię, że już nie wstydzimy się słów.
Lubię gdy o zmierzchu rozpalisz ognisko
Oświetlisz, co kryje się w nas.
Pytasz mnie, jak żyć i co ma sens
Gdy ja spytać chcę o to samo.
A tysiącletni dąb odpowiedź zna,
Ale cicho zasypia nad nami
Lubię ten czas, gdy nam blisko do siebie.
W trawie na wznak, gdzie nie znajdzie nas nikt.
Wtedy żal, że nigdzie na bezkresnym niebie
Nie ma innych nas, co kochają się tak…
Pytasz, czemu to tak krótko trwa,
Gdy ja spytać chcę o to samo
Tysiącletni dąb odpowiedź zna,
Ale cicho zasypia nad nami.
Znam, wiem że, że są tacy co dużo, bardzo dużo, wręcz za dużo chcą.
Chcą się najeść, chcą się przejść: impresjami, imprezami, wrażeniami, zdarzeniami.
Wielu takich jest między nami, między wami.
A ja nie, ja inaczej. Zaraz wszystko wytłumaczę, bo ja mam taką swoją chwilozofię.
Ja chwilami karmię się. Chwilę chwytam, może dwie i je chowam gdzieś na dnie.
To niewiele lecz wystarczy, tego chcę.
Znam, wiem że, że są tacy co dużo, bardzo dużo, wręcz za dużo chcą.
Chcą się najeść, chcą się przejść: widokami, pejzażami, spojrzeniami, marzeniami.
Wielu takich jest między nami, między wami.
A ja nie, ja inaczej. Zaraz wszystko wytłumaczę, bo ja mam taką swoją chwilozofię.
Nie mój zamiar w chwilach szperać, ja nie będę zbyt przebierać.
Ja wybiorę tylko jedną: taką małą, taką miłą, nie kanciastą, nie zawiłą.
Znam, wiem że, że są tacy co dużo, bardzo dużo, wręcz za dużo chcą.
Chcą się najeść, chcą się przejść: impresjami, imprezami, wrażeniami, zdarzeniami.
Wielu takich jest między nami, między wami.
A ja nie, ja inaczej. Zaraz wszystko wytłumaczę, bo ja mam taką swoją chwilozofię.
Łapię chwile, chwile łapką. Potem je przykrywam czapką,
by skosztować je w te dni, kiedy bardzo mi się ckni.