Na skórze drzew rysuje krwawy znak serca
Rzeźbię w kamieniu swoją twarz
Pióro i papier proszę o słowa wiersza
One silniejsze są niż czas
Jestem jedyna, ostatnia i pierwsza
Jestem jedyna, na moment, na dzień
Jestem jak cień, jestem jak noc, która lęka się światła gwiazd
Dlaczego czas nie wie, że ma jedną mnie?
Na twoich ustach pozostawiam wspomnienia
Wieczne, jak skamieniały las
Powstaje wciąż na nowo w ludzkich spojrzeniach
Zostanę chwile w każdym z was
Ta noc bezsenna, długa.
Nieruchomo patrzy we mnie.
Czeka za oknem, stoi w żałobie.
Zegar mnie do snu: tik, tak.
Tak namawia potajemnie,
A ja nie zasnę, co na to zrobię.
Że myślę tylko o tym, co nie wróci mi.
O wszystkim co najgorzej serce smuci mi.
O chwilach, które szczęściu nie liczyły się.
O słowach co w melodię zamieniły się.
A noc bezsenna, długa.
W dłoniach ma różaniec z żelu.
Czeka za oknem, stoi w żałobie.
Myślę tylko o tym, co nie wróci mi.
O wszystkim co najbardziej serce smuci mi.
O chwilach, które szczęściu nie liczyły się.
O słowach co w melodię zamieniły się.
Która godzina? Pierwsza, druga, trzecia, czwarta?
A ja myślę półprzytomnie,
Czy ty tej nocy też myślisz o mnie.
Białe żagle dni,
Czarne żagle dni
Między nimi ty
W dali...
Powiedz wiatrom złym,
Że nad łóżkiem mym
Lampa się co noc pali
I Twoją twarz
Płomień rzeźbi w mroku,
Powieki moje dwie
Zamknęły ją we śnie
I nie puszczą , o nie
I nie puszczą do świtu
Świtem żagle dnia
Złapią dobry wiatr,
Frunie z wiatrem myśl lekka,
Odwiedź moje sny,
Osusz moje łzy,
Tak daleko mi
Czekam Cię...
Tak daleko mi
Czekam cię
Tak daleko mi
czekam Cię...
Wciąż za daleko...