Na skórze drzew rysuje krwawy znak serca

Rzeźbię w kamieniu swoją twarz
Pióro i papier proszę o słowa wiersza
One silniejsze są niż czas

Jestem jedyna, ostatnia i pierwsza
Jestem jedyna, na moment, na dzień
Jestem jak cień, jestem jak noc, która lęka się światła gwiazd
Dlaczego czas nie wie, że ma jedną mnie?

Na twoich ustach pozostawiam wspomnienia
Wieczne, jak skamieniały las
Powstaje wciąż na nowo w ludzkich spojrzeniach
Zostanę chwile w każdym z was


Siądź z tamtą kobietą twarzą w twarz,

kiedy mnie już nie będzie.
Spalcie w kominie moje buty i płaszcz.
Zróbcie sobie miejsce, a mnie oszukuj mile uśmiechem,
słowem, gestem do póki jestem, do póki jestem,
to mnie oszukuj mile uśmiechem, słowem,
gestem do póki jestem, do póki jestem.

Płyń z tamtą kobietą w górę rzek,
kiedy mnie już nie będzie.
Znajdźcie polanę, smukłą sosnę i brzeg.
Zróbcie sobie miejsce, a mnie wspominaj wdzięcznie,
że mało tak się śniłam, a przecież byłam, no przecież byłam,
a mnie wspominaj wdzięcznie,
że tak mało ci się śniłam,
a przecież byłam, no przecież.