Niewyspani się rodzimy
Przychodzimy
Jakby nic się przed nami nie zdarzyło
Śnimy, że to najważniejsze stać się musi
Jednocześnie zjawi się
Nasza młodość, nasza miłość
Jednocześnie
Chcemy żeby jednocześnie
Jednocześnie
Były święta i czereśnie
Jednocześnie
Chcemy być na jawie, we śnie
Chcemy być
Na jawie, we śnie
Chcemy być
Na jawie we śnie
Jednocześnie
Jednocześnie
Jednocześnie
Wieczorami poprawiamy
W myśl niebieskiej koniugacji
Teraźniejszy czas na przeszły
Czekamy aby mądrość
Przyszła tu tą sama drogą
Co nasz wiek
Wiek dopiero co podeszły
Jednocześnie
Jednocześnie
Jednocześnie
Chcemy być
Na jawie we śnie
Zakładamy to marzenie
Tak codziennie jak koszulę
Uciążliwe i kosztuje
Suma szczęście nie istnieje
Życie złoty to interes
Piękne jest
A księgowość wszystko psuje
Jednocześnie
Chcemy żeby jednocześnie
Jednocześnie
Były święta i czereśnie
Jednocześnie
Chcemy być na jawie, we śnie
Chcemy być
Na jawie, we śnie
Chcemy być
Na jawie we śnie
Jednocześnie
Jednocześnie
Jednocześnie
Jednocześnie
Jednocześnie
I pozostanie tajemnicą, co robiłam wczoraj przed snem
Czy jestem świętą, czy grzesznicą
Tylko moja mama to wie
To pozostanie tajemnicą
Nie usłyszy o niej świat
Gazety o tym nie napiszą
Nie zarobią netto plus vat
No a pan? Co pan o mnie pomyśli to
I tak mi się w nocy nie przyśni
I pozostanie tajemnica czemu pan wie lepiej niż ja
Ile zarabiam i z kim sypiam, jakie wino piję do dna...
To pozostanie tajemnica
Nie usłyszy o niej świat,
Bo ja tłumaczę się rodzicom
Panu rzucam słowa na wiatr...
No a to, co pan dzisiaj o mnie napisze to i tak
I tak jutro zmieni się w ciszę
Zachodź że słoneczko,
skoro masz zachodzić,
bo mnie nogi bolą
po tym polu chodzić,
bo mnie nogi bolą
po tym polu chodzić
Za las, słonko za las,
nie wyglądaj na nas
wrócisz tutaj jutro
jak będzie raniutko,
wrócisz tutaj jutro
jak będzie raniutko.