Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam

Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
Gubić wątek i dni
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
By spytać siebie: mieć, czy być
A życie przecież po to jest, żeby pożyć
Nim w kołowrotku pęknie nić

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!
Już nie chce z nikim ścigać się, z sił opadam
Przez życie nie chce gnać bez tchu

Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
Gapić się na dziury w niebie
Jak najdłużej kochać ciebie
Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
Ni nocy, dni...


Na skórze drzew rysuje krwawy znak serca

Rzeźbię w kamieniu swoją twarz
Pióro i papier proszę o słowa wiersza
One silniejsze są niż czas

Jestem jedyna, ostatnia i pierwsza
Jestem jedyna, na moment, na dzień
Jestem jak cień, jestem jak noc, która lęka się światła gwiazd
Dlaczego czas nie wie, że ma jedną mnie?

Na twoich ustach pozostawiam wspomnienia
Wieczne, jak skamieniały las
Powstaje wciąż na nowo w ludzkich spojrzeniach
Zostanę chwile w każdym z was