Już noc i pusty dom
I nie zobaczy nikt
Jak na ostatnim piętrze
Nieczynnej windy drzwi otworzą się
I zamkną się,
Otworzą się…
Gdy świt i chłodny wiatr
To nie zobaczy nikt
Jak nad ciepłym wyjściem z metra
Gazety zmięty strzęp
Unosi się, opada i unosi się…
Nie wiemy nic
O cichym życiu rzeczy
Które otaczają nas
Łudzimy się, że to nas nie dotyczy
I łudzimy się, że zrozumiemy świat.
Już dzień,
A cicho tak, że nie usłyszy nikt
Jak wieszak w pustej szafie
Odmierza ciszę i
Kołysze się
Kołysze się
Kołysze się…
Czemu dzwoni w środku nocy nie wiadomo po co.
Może go uczucie do mnie dręczy zwłaszcza nocą.
Milczy długo i namiętnie na dowolny temat.
Dziwny jakiś albo nie ma nic do powiedzenia.
Cichy wielbiciel, liryczny prowokator, ambiwalentny,
nieśmiały adorator. Czy ma zamiary dobre czy złe?
Czemu akurat wybrał mnie? Ironia losu.
Z takim niczego przeżyć nie sposób.
Nawet jeżeli kocha nad życie, co z tego skoro kocha
zbyt skrycie? czemu na mnie tak się zawziął?
Jestem jaka jestem.
Czemu właśnie mnie uczynił adresatką westchnień?
Czy ośmielić go do zwierzeń, czy zniechęcić raczej?
Duży kłopot sprawia taki małomówny facet.
Cichy wielbiciel. Senny marzyciel.
Serca dręczyciel. Cichy wielbicie...
Cichy zapada zmrok, idzie już ciemna noc.
Zostań, zostań wśród nas, bo już ciemno i mgła.
Zostań, zostań wśród nas, tak jak byłeś za dnia.