Czarne, czarne słowa

Ciemny, ciemny las
Zanim powiesz mu, że kochasz
Pierwszy raz

Dziwna, dziwna droga
Jeśli nie ma w nim
Namiętności krzty
Zamarzniesz
Nim przyjdzie brzask

On nie pokocha
Powie Ci serce i czas

Puste, puste pole
Zanim chwyci mróz
Wiesz, że już nie przyśnisz mu
SiÄ™ wcale
Odejdzie drogą na wschód

Zimna, zimna woda
Oko studni drgnie
Gdy w nim przejrzysz siÄ™
Zapłaczesz
Że tak Ci źle, tak Ci źle, tak ci źle


(Bosa 2005)


Aby zwolnić puls,
Aby rozprostować myśli,
Aby znaleźć lek na lęk,
Zniknę pośród pól i zanurzę cała w ciszy
Ona ma zbawienny dźwięk.
I tylko tu, gdzie każde źdźbło trawy ma swoje czułe miejsce,
Skleić się da życie, co pękło na pół.

Dotykanie drzew i spierzchnięta kora w dłoni
Szept paproci, bajki z mchu…
W deszczu poczuć chcę wonną wilgoć sierści koni,
Ciemny zapach sennych krów.
I tylko tu, gdzie każde źdźbło trawy ma swoje czułe miejsce,
Skleić się da życie, co pękło na pół.

Siwiejące tło pory zmierzchu w pełni lata,
W piasku ślady bosych stóp.
I choć moje życie to wieczna zgoda na utratę
ChcÄ™ na chwilÄ™ zostać tu…
Bo tylko tu gdzie każde źdźbło trawy ma swoje czułe miejsce
Skleić się da życie, co pękło na pół