Gdy wszystko idzie źle
I nie masz dokąd pójść
Przyjaciół tłum rozprysł się
Wydaje ci się , że
Tak pozostanie już
Lecz okazuje się, że nie
Bo budzi się z nocy nowy dzień
Nieskalanie czyste niebo
Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci niech się świeci
Cud
Niepamięci, cud niepamięci
Kloszard i wielki tuz
Odważny i ten co się boi
Wszyscy równi wobec czasu i płomienia
Na moim podwórku blues
Na zegarze wieczór
Nie, nie czekaj tylko żyj
Bo to tylko chwila
Może dwie
Na nic lamenty, utyskiwania
Co było wczoraj, odeszło w cień
Niepamięci niech się święci
Cud
Niepamięci , cud niepamięci
Czemu dzwoni w środku nocy nie wiadomo po co.
Może go uczucie do mnie dręczy zwłaszcza nocą.
Milczy długo i namiętnie na dowolny temat.
Dziwny jakiś albo nie ma nic do powiedzenia.
Cichy wielbiciel, liryczny prowokator, ambiwalentny,
nieśmiały adorator. Czy ma zamiary dobre czy złe?
Czemu akurat wybrał mnie? Ironia losu.
Z takim niczego przeżyć nie sposób.
Nawet jeżeli kocha nad życie, co z tego skoro kocha
zbyt skrycie? czemu na mnie tak się zawziął?
Jestem jaka jestem.
Czemu właśnie mnie uczynił adresatką westchnień?
Czy ośmielić go do zwierzeń, czy zniechęcić raczej?
Duży kłopot sprawia taki małomówny facet.
Cichy wielbiciel. Senny marzyciel.
Serca dręczyciel. Cichy wielbicie...
To biel jest może najpiękniejszą z barw
Gdy nocą spod Księżyca rzęs
Płynie na łąki pierwszy śnieg
Nim igliwia sierść poczuje szron
Nim świt usłyszy dzwonki sań
I znajdzie pierwszy ślad
Ty spójrz na biel, na nieobjętą biel
Jej moc, jej blask podpowie Ci
Że biel to Bóg, bezkres, bez czas
Podziwiaj ją, bo jest
Bo jesteś (x2)
Jeżeli ten, na kogo czekam
Przyjdzie teraz- co zrobię?
Dziś rano ogród w śniegu
Tak ładny bez śladu kroków.