Że Ty nie dla mnie jesteś, ani ja dla Ciebie

Że nie możemy rankiem gadać trzy po trzy
Że wspólnej gwiazdy trudno szukać nam na niebie
Że między ludźmi nie powiemy sobie "ty"

Że nie pójdziemy tak zwyczajnie gdzieś, tak w gości
Że nic co nasze nie jest nasze, nawet my

Dlatego nie mów mi, dlatego nie mów mi
To dlatego nie mów mi o miłości

Że spotykamy się przypadkiem, przy niedzieli
I że mówimy byle jak i byle co
Że każde słowo zamiast łączyć, to nas dzieli
Że złą podróżą jest bez Ciebie każda noc

Że więcej smutku w oczach mamy niż radości
Że nie pomaga kiedy mowić "góra nos"

Dlatego nie mów mi, dlatego nie mów mi
to dlatego nie mów mi o miłości [x2]

Byle nie o miości,
byle nie o miłości, nie, nie, nie

Byle nie o miłości, byle nie o miości,
Byle nie o miłości, nie, nie, nie [x4]




I o co tyle milczenia? 

Między nami niewiele się
zmienia. To miłość jest inna. Niełatwa,
nieskromna i niewinna. I o co tyle milczenia?
Lepiej mów, że mam serce z kamienia.
Że się zmieniam, jak moda, kobieta, szczęście,
jak woda...

Każda moja łza i wspomnienie chrztu,
popielata mgła, śnieg na szczycie gór,
tropikalny deszcz, lód na szklanki dnie
i mój złoty pot, gdy kochamy się,
mogą jutro być chmurą, rzeką, wieczną bielą,
burzÄ…, rosÄ…, akwarelÄ…...

Każda nasza noc do utraty tchu,
zakochany wzrok
i spotkanie ust,
przenikanie dusz, obietnice twe i mój złoty pot,
gdy kochamy się, mogą jutro być inne.
Nowe, obłąkane. Zgasłe, żadne, zapomniane...

I o co tyle milczenia?
W takiej ciszy zabrzmi źle: "do widzenia".
Ja nie proszę, nie płaczę. Ja kocham,
Codziennie inaczej.