W Bukowinie góry w niebie postrzępione.

W Bukowinie rosną skrzydła świętym bukom.
Miną dzień wiatrem z hal rozdzwoniony
i nie mogę znaleźć Bukowiny i nie mogę znaleźć,
chociaż gwiazdy mnie prowadzą, ciągle szukam.

W Bukowinie deszczem z chmur opada okrzyk
ptasi zawieszony w niebie.
Nocka gwiezdną gadkę górom gada
i nie mogę znaleźć Bukowiny,
nie, nie mogę znaleźć, choć mnie woła Bukowina,
wciąż do siebie, woła mnie.


Znajdziesz mnie w szeptach traw, kochany

Usłyszysz w locie ćmy
Będę gdzie piach i pył
Będę gdziekolwiek byś był

Będę w spojrzeniu kocich oczu
Będę w milczeniu drzew
Jestem w mijaniu dni
Jestem twym cieniem gdy śpisz

Tak jakbym wciąż żyła
A ty jakbyś mógł jeszcze raz dotknąć moich ust

Księżyc to niemy mój posłaniec
Noc to cień moich rąk
Wiatr niespokojny duch
Pamięta dziś każde z mych słów...

Tak jakbym wciąż żyła
A ty jakbyś mógł jeszcze raz dotknąć moich ust