W Bukowinie góry w niebie postrzępione.
W Bukowinie rosną skrzydła świętym bukom.
Miną dzień wiatrem z hal rozdzwoniony
i nie mogę znaleźć Bukowiny i nie mogę znaleźć,
chociaż gwiazdy mnie prowadzą, ciągle szukam.
W Bukowinie deszczem z chmur opada okrzyk
ptasi zawieszony w niebie.
Nocka gwiezdną gadkę górom gada
i nie mogę znaleźć Bukowiny,
nie, nie mogę znaleźć, choć mnie woła Bukowina,
wciąż do siebie, woła mnie.
Nie z popiołu
Ja z ciebie powstaję
I nie prochem, a Tobą jestem
I kiedy Twe wilgotne srebro smakuje zakochany język
Chcę jeszcze trochę, jeszcze, jeszcze...
Płynę w tobie wciąż bardziej inna
Zazdrosna o nieprzemijanie
I każda twoja nowa postać nieustająco mnie zdumiewa
Choć twój prosty symbol jeszcze ze szkoły znam na pamięć
Pragnę tylko ciebie
Bardziej, niż powietrza
Bo wcale nie trawa, i raczej nie miłość
Tylko Ty, wodo, jesteś wieczna